· Gości online: 2
· Użytkowników online: 0
· Łącznie użytkowników: 72
· Najnowszy użytkownik: fedon88
|
|
Pałac jest nareszcie mój
Monika Górecka-Czuryłło 30-07-2010,
Pałac Biskupów Krakowskich z ulicy Miodowej wrócił do przedwojennych właścicieli. NSA orzekł wczoraj, że urzędujący tam ZUS nie ma praw do budynkuWygrałam! Pałac jest znów mój! Po 20 latach starań i 17 wyrokach sądowych. Naprawdę trudno mi wyrazić, jakie to kolosalne wzruszenie – mówiła wczoraj Joanna Beller, córka przedwojennego właściciela obiektu, po wyjściu z sali rozpraw w NSA. Wyrok sądu przypieczętował zarówno zwrot samego pałacu, jak i gruntu, na którym obiekt stoi.
Pałac i ziemia
Orzeczenie NSA to ostatni etap walki o zabraną w 1945 r. dekretem Bieruta nieruchomość u zbiegu ul. Miodowej i Senatorskiej. W 1946 r. ojciec pani Beller złożył stosowny wniosek o przyznanie własności czasowej budynku, ale jak wszyscy przedwojenni właściciele na początku lat 50. dostał od socjalistycznych władz odmowę. – Gdy nastała wolna Polska, to wydawało mi się, że sprawa zwrotu jest oczywista – mówi pani Joanna. I dodaje, że ma trzy proste dokumenty, które zawsze nosi przy sobie. Na ich podstawie obiekt powinien być jej od razu oddany. – Jeden to właśnie wniosek dekretowy złożony przez ojca, drugi to umowa, którą zawarł ojciec z państwową firmą – wylicza pani Beller. – Dokument mówi o tym, że w zamian za 36-letnią dzierżawę jedna z państwowych firm wyremontuje pałac. A trzeci dokument to nasz wpis w księgach wieczystych nieruchomości.
Sprawy potoczyły się inaczej. Wprawdzie decyzję o zwrocie nieruchomości spadkobierczyni uzyskała już w 1997 r., ale odwołał się od niej ZUS, powołując się m.in. na wieloletnie użytkowanie obiektu (urzęduje tam od 1980 r.) oraz na to, że nie uznano go za stronę w sprawach zwrotu. Spory prawne toczyły się 13 lat. W ub.r. pani Beller wygrała sprawę w Strasburgu, gdzie międzynarodowy sąd orzekł, że ZUS stroną w sprawie nie jest, bo nigdy nie był właścicielem nieruchomości. – A tylko oni są stroną w sprawach zwrotu nieruchomości zabranych dekretem Bieruta – wyjaśnia mecenas Józef Forystek, reprezentujący poszkodowaną właścicielkę. Przypomina, że ZUS ma prawo, ale do działki sąsiedniej. – A one na siebie nie nachodzą – mówi Forystek. ZUS próbował się jeszcze odwoływać do WSA, gdzie przegrał jesienią ub.r. i złożył kasację do NSA.
– Ostatecznie ją oddalam, ale przyznaję, że nie mam satysfakcji z tego wyroku – mówiła wczoraj sędzia Irena Kamiońska. – Od początku sprawy upłynęło kilkadziesiąt lat, toczyły się trzy równoległe postępowania, wydawano sprzeczne wyroki, w sumie 17. To nie przynosi chluby naszemu sądownictwu – mówiła sędzia.
A mecenas Forystek skomentował, że wyrok NSA ostatecznie potwierdza, że właścicielem pałacu jest pani Beller oraz że decyzja o zwrocie gruntu jest prawomocna. – W przyszłym tygodniu chcemy wystąpić do ZUS o wydanie kluczy do budynku – mówi Forystek. Przedstawiciel przegranych nie chciał komentować wyroku. Nie chciał też mówić o dalszych posunięciach swojego mocodawcy.
Niech ZUS zapłaci
Joanna Beller wspomina, że jeszcze 20 lat temu marzyła, by w odzyskanym pałacu zrobić centrum sztuki. – Takie spotkanie Wschodu z Zachodem, starego z nowoczesnością. Bo cała rodzina jest artystyczna. Ale teraz nie mam już na to siły – mówi właścicielka. I dodaje, że nie ma nic przeciwko temu, by ZUS urzędował nadal w pałacu. – Tylko niech płaci mi czynsz. Bo jak nie, to musi się wyprowadzić – ostrzega.
W sądzie już toczy się rozprawa o odszkodowanie dla właścicielki za bezumowne korzystanie z obiektu. – Biegły wyliczył, że należy nam się 57 mln zł. Czekamy na rozprawę. ZUS nie skorzystał z proponowanej ugody – mówi Forystek. I żartuje, że poszkodowanej rodzinie się nie spieszy. – ZUS to instytucja Skarbu Państwa, wypłacalna. A odsetki rosną – przypomina.
Kolejnym krokiem po decyzji NSA jest podpisanie przez miasto aktu notarialnego z właścicielką. – Prawomocną decyzję o zwrocie ratusz wykona, jak najszybciej będzie mógł – mówi dyrektor Biura Gospodarki Nieruchomościami Marcin Bajko. Dodaje jednak, że nie wiadomo jeszcze, czy to nie Skarb Państwa powinien zamiast miasta akt podpisać. Taka jest ostatnia praktyka, gdy w obiektach urzędują instytucje państwowe.
Prestiżowe gmachy do zwrotu
>> Pałac Czapskich, ul. Krakowskie Przedmieście 5. Od II wojny światowej siedziba ASP. Budynek odzyskali w 2006 r. spadkobiercy ostatniego właściciela Edwarda Raczyńskiego.
>> Pałac Branickich, ul. Miodowa 6/8. W budynku mieszczą się biura Urzędu m.st. Warszawy. Spadkobiercy odzyskali obiekt w 2008 r.
>> Pałac Błękitny, ul. Senatorska 37. Siedziba Zarządu Transportu Miejskiego. Obiekt miał odzyskać hrabia Zamoyski, ale tuż przed śmiercią sprzedał roszczenia prywatnej osobie.
Rzeczpospolita |
|
Brak dodanych komentarzy. Może czas dodać swój?
|
|
|
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
|
|
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.
Brak ocen. Może czas dodać swoją?
|
|
|
| Po |
Wt |
Śr |
Cz |
Pi |
So |
Ni |
| |
|
1 |
2 |
3 |
4 |
5 |
| 6 |
7 |
8 |
9 |
10 |
11 |
12 |
| 13 |
14 |
15 |
16 |
17 |
18 |
19 |
| 20 |
21 |
22 |
23 |
24 |
25 |
26 |
| 27 |
28 |
29 |
30 |
|
|
|
|
|
Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.
|
|